Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joanna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 września 2012

Na ratunek wypadającym włosom...

Niestety... od jakiegoś czasu borykam sie ze wzmożonym wypadaniem włosów :(.

Straciłam ich naprawdę bardzo wiele - oceniam, że 1/3, a nawet zmierzając powoli do połowy :/.
Zaczynają powstawać delikatne prześwity i zakola. Odnoszę wrażenie (albo i wmawiam sobie), że chyba przesunęła mi się w ten sposób linia włosów.

Nigdy w swoim życiu nie miałam tak rzadkich włosów, nad czym bardzo ubolewam - zawsze cieszyłam się gęstą czupryną.

Teraz po prostu czuję się "łysa" w porównaniu z tym co było kiedyś :/.

Niektórzy mogą uznać, że jestem śmieszna i twierdzą, że mam gęste włosy :D, ale dla mnie - cofając się kilka lat wstecz - to co mam teraz, to jest nic :D.

Ja wiem, że to w większości moja wina. Dlaczego napisałam 'w większości' ? Znam osoby, które notorycznie co roku skarżą się na to, że pod koniec lata/na początku jesieni odczuwają wzmożone wypadanie włosów. Do tego dochodzą sytuacje stresowe, choroby, nieodpowiednia dieta itp. 

Mając jeśli dobrze pamiętam 17 lat - pierwszy raz pofarbowałam włosy - były to blond pasemka (wcześniej zdarzało mi się użyć tzw. szamponetek, np. na jakieś "okazje"). "Wszystkie" koleżanki miały pasemka, to dlaczego miałam ich nie mieć? Dwukrotne wykonanie pasemek rozjaśniaczem u fryzjera spowodowało destrukcję na mojej głowie - włosy łamały się w połowie długości, wiecznie wybierałam ze szczotki jasne włosy, co spowodowało przerzedzenie czupryny.

... potem powiedziałam STOP - przestałam farbować. Wytrzymałam 1,5 roku - naturalne włosy odrosły do linii podbródka. Nie było dużego kontrastu między naturalnym kolorem a pasemkami, z racji tego, że mój naturalny kolor to ciemny blond (?), a może już jasny brąz - sama nie wiem co to jest :D. W dzieciństwie byłam blondynką, z czasem włosy zaczęły ciemnieć.

Przed rozpoczęciem pierwszego roku studiów... zachciało mi się farbowania na brąz i tak farbuję już 2 lata (w warunkach domowych, u mojej "prywatnej" fryzjerki). Zawsze wybierałam farbę w kolorze naturalnego jasnego/średniego brązu - tylko farby fryzjerskie Artègo. Jeden jedyny raz użyłam  L'Oréal , Casting Crème Gloss i wyszedł koszmarnie - hełm :).

Wiosną tego roku (jak do tej pory tylko jeden raz) do farbowania użyłam naturalnej henny Khadi, ale farbowanie nie wyszło :/, dlatego wróciłam do chemii. 

Najgorsze zaczęło się niespełna rok temu - włosy zaczęły strasznie wypadać, wręcz "spływać" podczas mycia. Teraz już nie wypadają tak mocno, ale jednak...

Do tego dość często korzystam z prostownicy, co prawda nie przy temperaturze 220 stopni i nie prostuję wszystkich pratii włosów, a jedynie wierzchnią. Całość włosów prostuję rzadziej z racji lenistwa ;-). Moje włosy zmieniały fakturę podczas życia. Na początku fale, potem proste i teraz znowu delikatnie falują (szczególnie pod spodem i pod wpływem wilgoci), ale wraz ze wzrostem "rozprostowują się" - też tak macie, że faktura Waszych włosów zmienia się i doprowadza Was to do szału ;D?

Nie potrafię się przez to uwolnić od prostownicy, czuję się wygodniej w prostych, ale ostatnio obiecałam sobie, że będę częściej związywać włosy kiedy wychodzę :) (w domu zawsze chodzę w związanych). 

Nie siedząc bezczynnie - poszłam do apteki, po chyba najtańszy i dobrze znany specyfik w blogosferze, a mianowicie Calcium Pantothenicum (jedno opakowanie - 50 tabletek kosztowało mnie 7,20 zł).


Niektórym pomógł na przyrost, innym w zatrzymaniu wypadania, bądź jedno i drugie ;). U jeszcze innych z kolei nie było zauważalnych efektów. Tabletki łykam już od prawie miesiąca po 2 x 2 dziennie (maksymalna dawka dla osób dorosłych to 6 tabletek dziennie). 3 opakowania wystarczą na niewiele ponad 5 tygodni kuracji - mam zamiar zakupić kolejne 3, a potem zobaczymy ;).

Zależy mi głównie na ograniczeniu wypadania i zagęszczeniu włosów, ale na przyspieszony przyrost też się nie pogniewam ;).

Oprócz tego zaczęłam stosować wcierki, a na początek padło na:


Można ją nawet kupić dla samego opakowania! :D Inni producenci powinni brać przykład z tego rozwiązania :). Kurację zaleca się stosować przez 2 tygodnie potem przerwa i można ją ponowić. Ja wcieram w skalp już 2,5 tyg, teraz zrobiłam kilkudniową przerwę i zaczynam znowu - do momentu aż opakowanie będzie puste. Ważnym jest oczywiście, aby nie wylewać tego hektolitrami na skalp, a pamiętać o delikatnym masażu! Kiedy opakowanie zostanie "wyzerowane" - pomyślę o kolejnej wcierce, a mam kilka na oku ;).

To wszystko jeśli chodzi o mój "wywód" ;-) - nie chcę, żeby powstał z tego elaborat, bo nikt tego nie przeczyta ;-).

Macie dla mnie jakieś wskazówki :)? Chętnie poczytam!

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

wtorek, 14 sierpnia 2012

Było, ale szybko się zużyło :P Denko czerwcowo-lipcowe

Tak jak wcześniej wspominałam: zużycia prezentuję w zestawieniach dwumiesięcznych.

Miałam wrzucić ten post szybciej, ale zdjęcia były beznadziejne, dzisiejsze "ujdą w tłumie".

Powtarzając moje słowa sprzed 2 miesięcy: nie zamieszczam raczej pustych opakowań po antyperspirantach, pastach do zębów, zmywaczach do paznokci itp., gdyż niektóre z tych rzeczy używam razem z mamą i siostrą, także jak stoi puste w łazience, to od razu ktoś wywala :D. No i czasem o czymś zapomnę :P.

Co udało mi się zużyć?


... a co dokładniej ;) ?


1. Próbki Johnson's Baby.
W 100% darmowe, a jak je zdobyć pisałam tutaj, KLIK. Jedyny produkt, który przykuł moją uwagę to krem pielęgnujący, ale nie wiem czy kupię pełnowymiarowe opakowanie.


2. Próbka Mega Krzemu.
W próbce otrzymujemy 20 tabletek, które starczą nam na 20 dni. Tutaj napisałam, jak można je zdobyć, KLIK.  Mają okropny smak :(, ale dałam radę "wyjeść" do końca. Nie zauważyłam znacznych efektów, ale zdaję sobie sprawę, ze trzeba wypróbować przynajmniej jedno opakowanie, aby przeprowadzić kurację. Niestety nie kupię ponownie.
3. Próbka intensywnie regenerującej emulsji do ciała od Neutrogeny.
Próbkę dostałam razem z kremem do rąk Neutrogeny, ktorego recenzowałam tutaj, KLIK. Szału na mnie nie zrobiła, dlatego narazie nie mam zamiaru kupować pełnowymiarowego opakowania.
4. Farouk, CHI, Silk Infusion - odżywka bez spłukiwania.
Bardzo lubię to serum. Jest napakowane silikonami i służy mi jedynie do zabezpieczenia końcówek po każdym myciu. Opakowanie 15 ml starczyło mi na 2 miesiące. Do tego pachnie jak męskie perfumy ;). Już kupiłam kolejne opakowania.




5. i 6. Joanna, Naturia, odżywki bez spłukiwania - pokrzywą i zieloną herbatą do włosów przetłuszczających się i normalnych, z miodem i cytryną do włosów suchych i zniszczonych.
Jak narazie to moje ulubione odżywki bez spłukiwania, ostatnio była recenzja, KLIK. Na pewno kupię kolejne opakowania.
7. i 8. Alterra, Odżywka nawilżająca - granat i aloes, odżywka nadająca połysk - morela i pszenica.
Moje włosy bardzo polubiły te odżywki :). Recenzja znajduje się tutaj, KLIK. Zdecydowanie kupię ponownie.



9. Szampon do włosów Babydream.
Recenzja pojawiła się tutaj, KLIK. Mam jeszcze jeden w zapasie, ale później nie wiem czy kupię ponownie - mam na oku kilka innych delikatnych "myjadeł" ;).
10. Kokosowe mleczko pod prysznic z Ziai.
Tanie, polskie, wydajne, ładnie pachnie. Recenzja pojawi sie na dniach. Już kupiłam wersję z masłem kakowym, ale mam ochotę na kolejne warianty.
11. Masło do ciała Isana "Orzech włoski i mleko".
Jak dla mnie pachniało migdałami :). Tanie, dobry skład i ładny zapach, mam jeszcze jedno na stanie, a szkoda, bo działało bardzo dobrze. Z racji tego, że jest to limitowana edycja, nie mam możliwości, aby kupić ponownie.
12. Permanentna farba w kremie one60nine artègo.
Niby nie zawiera PPD (składnik, który może powodować podrażnienia skóry głowy, a co za tym idzie - wypadanie włosów), amoniaku i rezorcyny, ale włosy jak dalej leciały, tak nie zamierzają przestać :(. Już nie wiem co mam robić - farbować czy nie, bo ostatnio przemknęła mi przez głowę myśl, aby wrócić do "naturalek". Nie wiem czy kupię ponownie.


Na dzisiaj to wszystko ;-)!

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

sobota, 11 sierpnia 2012

RECENZJA: Joanna, Naturia, odżywki do włosów bez spłukiwania

Tym razem recenzja produktów, które bardzo polubiłam :), a mianowicie tanich jak barszcz odżywek bez spłukiwania firmy Joanna :).
Zapraszam!

Opakowania wyglądają tak:


W domu przewinęła się jeszcze jedna wersja - z makiem i bawełną do włosów farbowanych (KLIK). Oprócz tego mamy jeszcze wariant z miętą i wrzosem  do włosów normalnychKLIK.

Opakowanie mieści 200 g odżywki. Można je dostać najczęściej w małych osiedlowych drogeriach, nie wiem jak wygląda sprawa jeśli chodzi o supermarkety. W przypadku Rossmanna czy SuperPharm - dostępne są tylko szampony.

Cenowo mieszczą się w przedziale 3,50 zł - 5 zł za sztukę.

Konsystencja wygląda tak:


(och, ale powabna rączka mi wyszła :D hahaha :D)

Jest rzadka, lejąca, ale moim zdaniem w przypadku odżywek bez spłukiwania - wręcz wskazana :). Zupełnie mi nie przeszkadza.

W przypadku zapachów - jak dla mnie: najlepiej pachnie wersja z pokrzywą i zieloną herbatą - idealna na lato! Na drugim miejscu na mojej liście lokuje się z kolei ta z miodem i cytryną. Zdecydowanie można wybrać coś dla siebie ;).

Jeśli chodzi o wydajność: ze względu na to, że są tak rzadkie i lejące, a używam obecnie dwóch na zmianę po każdym myciu (myję włosy co 2 dni), starczają mi na 2 miesiące, czasem trochę dłużej ;).

Informacje od producenta (na przykładzie tej z pokrzywą i zieloną herbatą):

Odżywka Naturia powstała w oparciu o starannie dobrane składniki naturalne, które pielęgnują włosy przetłuszczające się i normalne. Sprawdzona receptura zapewnia włosom zdrowy i piękny wygląd.

Pokrzywa - cenne źródło witamin, wzmacnia włosy oraz działa antyłojotokowo i tonizująco.
Zielona herbata - wykazuje silne właściwości przeciwzapalne, wzmacnia włosy i nadaje połysk.

Wspaniałe rezultaty:
  • Włosy mają zdrowy i zadbany wygląd
  • Są przyjemne w dotyku, sprężyste i pełne energii
  • Łatwiej się rozczesują i układają

Skład (na przykładzie odżywki z pokrzywą i zieloną herbatą):

Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, Panthenol, Urtica Dioica, Camellia Sinesis, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Citric Acid, Parfum, Citral, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

W składzie mamy 2 emolienty: Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, humektanty jak: Panthenol, Propylene Glycol, Butylene Glycol oraz ekstrakty z tytułowej pokrzywy i zielonej herbaty (Urtica Dioica, Camellia Sinesis).

Działanie: nie zawierają "złych silikonów" (jedynie z tego co widzę, to te z PEG na początku, ale należą do grupy rozpuszczalnych w wodzie), przez co nie "obklejają" i po dłuższym czasie nie obciążają włosów. Nie mam nic przeciwko silikonowym serum, sama używam na końcówki, ale odżywek b/s napakowanych silikonami nie zdzierżę, bo mogą również powodować szybsze przetłuszczanie się włosów, jeśli nie będziemy sobie żałować. Odżywki b/s pomagają m.in. chronić włosy przed mechanicznymi uszkodzeniami, puszeniem. Nie wymagam od nich dużo :) i nie oczekuję cudów - ma być lekka, ładnie pachnieć i nie obciążać - te w 100% to spełniają.

PODSUMOWANIE

Są to naprawdę bardzo przyjemne odżywki :). W ich przypadku nie zauważyłam znacznej różnicy w działaniu między różnymi wariantami, dlatego kieruje się zapachem - ta z pokrzywą i zieloną herbatą zdecydowania wygrywa! To moja ulubiona odżywka b/s :). Kosztują grosze, może być jedynie problem z dostępnością. Nadają się również do mycia włosów :), czego jeszcze nie próbowałam. Moje włosy bardzo je polubiły - serdecznie polecam!

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

niedziela, 10 czerwca 2012

Zużycia kwietniowo-majowe

Wybaczcie za moją nieobecność, ale ta sesja mnie zabije!
... 14 ocen w tym semestrze - sesja kończy mi się pod koniec czerwca.

Dziś przygotowałam dla Was post prezentujący moje zużycia :). Na początku mam zamiar przedstawiać je w zestawieniach dwumiesięcznych, ze względu na to, że nie używam aż tak dużo (w moim mniemaniu :D) kosmetyków. Z drugiej strony wydaję mi się jednak, że może z biegiem czasu zmienię na 'comiesięczne zużycia', gdyż spora ilość walających się pustych opakowań może być wkurzająca :D. Nie wspomnę o krzywych minach domowników :D.

Ze zużywaniem kosmetyków nie mam raczej większych problemów - chodzi mi głównie o kosmetyki do pielęgnacji. Staram się opierać przed zbędnymi zakupami, limitkami itp. Najdłużej zajmuje zużywanie kolorówki, o ile w ogóle ;).

Na zdjęciu poniżej widać to, co udało mi się zużyć + krótkie opisy (nie są to recenzje!).
Dodam również, że nie zamieszczam raczej pustych opakowań po antyperspirantach, pastach do zębów, zmywaczach do paznokci itp. - niektóre z tych rzeczy używam: ja + mama + siostra, także jak stoi puste w łazience, to od razu ktoś wywala :D. Zapomniałam jeszcze o szamponie Eva Natura z czarną rzepą, który również udało mi się zużyć, ale opakowanie zdążył ktoś wyrzucić ;).



... a dokładniej ;-):


1. Joanna Rzepa-szampon wzmacniający: do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do wypadania.
Tani jak barszcz: ok. 7 zł (jak dobrze pamiętam) za 400 ml, polski produkt, bez silikonów, konsystencja bardzo lejąca. Dostępny w osiedlowych drogeriach, supermarketach. Typowy szampon oczyszczający z SLES. Bardzo dobrze oczyszcza włosy, aż "skrzypią" - mam wtedy pewność, że włosy są dobrze oczyszczone, choć nie wszystkim ten efekt odpowiada. Zapach mało zachęcający ;-), choć ja jestem już przyzwyczajona. Nie zauważyłam znacznej poprawy w kwestii wypadania czy przetłuszczania się włosów. Miałam jeszcze wersję tego szamponu z odżywką, która chyba lepiej mi odpowiada :). Jak nadarzy się okazja, to może kupię ponownie.
2. Joanna z Apteczki Babuni: balsam nawilżająco-regenerujący do włosów, miód i proteiny mleczne.
Nie będę się powtarzać :), recenzja TUTAJ. Może kupię ponownie, ale bardziej możliwe, że najpierw wypróbuję inne produkty z serii "Z Apteczki Babuni".
3. Isana - odżywka wygładzająca włosy.
Tania - 5,19 zł za 300 ml. Dostępna tylko w  Rossmannie. Pięknie pachnie, konsystencja ani za rzadka, ani za gęsta. Bez silikonów, jednak na moich włosach nie zrobiła jakiegoś ogromnego wrażenia ;). Wydaje mi się, że wręcz wysusza (może to przez glicerynę?), ale dam jej jeszcze szansę :). Kupię ponownie.


4. Henna Khadi w kolorze ciemny brąz.
Dostępna tylko w Internecie, zapłaciłam za nią 36 zł z przesyłką - kupując na stronie http://www.khadi.pl/. Aplikacja henny jest o wiele bardziej uporczywa niż zwykłej farby do włosów. Zapach nie wszystkim może się podobać. Na plus naturalny skład - włosy wcale nie wypadały, jednak po zastosowaniu był lekki przesusz (ze względu na to, że jest to farba ziołowa + przed użyciem należy użyć szamponu bez silikonów z SLES, a później żadnych odżywek). Użyłam jej tylko raz, niestety nie wyszło :/. Wyglądałam, jakbym wcale nie pofarbowała włosów :D. Teraz mam zamiar znowu wrócić do chemii, ale tym razem kupiłam farbę bez PPD, co właśnie może u mnie powodować nasilone wypadanie włosów :(. Jak znowu zaczną wypadać, to nie wiem, co zrobię :D. Może kiedyś kupię ponownie ;).
5. Garnier: Naturalna Pielęgnacja - odżywka do włosów z olejkiem z awokado i masłem karite.
Tania - 5,99 zł za 200 ml w Rossmannie, bez silikonów, piękny zapach. Pierwsze użycie - WOW. Włosy były nawilżone i błyszczące. Z czasem mniej, gdyż włosy się przyzwyczaiły, ale na pewno kupię ponownie.
6. Szampon do włosów Babydream.
Taniocha - 3,99 za 200 ml w Rossmannie. Ja kupiłam zapas w promocji za 2,49 zł ;). Ładnie pachnie, ale słabo się pieni (nie zawiera SLS/SLES), włosy po nim są tępę, nie obejdzie się bez odżywki. Już kupiłam kolejny.


7. Płyn do miękkich soczewek kontaktowych Clean Active.
Soczewki i płyny kupuję na stronie http://www.szkla.com/ (nie jest to żadna reklama). Zapłaciłam za niego 34,99 zł za 500 ml. Był to jedyny skok w bok - wracam do poprzednika, który jest droższy i ma mniejszą pojemność, ale podświadomie wydaje mi się, że lepiej czyści i nawilża. Raczej nie kupię ponownie.
8. i 9. Odżywczy żel pod prysznic Dove Silk Glow i Jedwabiście odżywiający balsam do ciała Dove Silky Nourishment.
Lubię zapach kosmetyków Dove. Kosztują po kilkanaście złotych  - pojemność każdego po 250 ml jeśli się mylę ;). Na promocji można kupić zdecydowanie taniej. Żel jest bardzo kremowy, dobrze się pieni, natomiast po użyciu balsamu jeśli dobrze się przyjrzymy - zostawia bardzo delikatny shimmer. Jeśli nadarzy się jakaś promocja, to może kupię ponownie.


10. 11. 12. Nivea Visage Pure Effect: żel-peeling do codziennego mycia twarzy, tonik oczyszczający, matujący krem-żel.
Mam zaufanie do produktów Nivea. Chciałabym zmienić coś w pielęgnacji mojej twarzy, ale nadal wszystko jest w martwym punkcie :/. Ciągle używam praktycznie tego zestawu. Jest tani - każdy produkt po kilkanaście złotych, ostatnio w Supepharm zakupiłam w promocji - wszystko po 9,99 zł :). Jeśli chodzi o żel: plus za drobinki peelingujące, jednak na peeling to jeszcze za mało ;-). W kwestii toniku - plus za brak alkoholu. Po jakimkolwiek toniku z alkoholem - wyglądam jak burak! :D. Co do kremu - to mój jedyny krem, do tego jestem kompletnie niezorientowana w temacie filtrów (wiem, wstyd :P). Już kupiłam kolejny zestaw.


13. Puder w kompakcie Synergen.
Za tę cenę - jak najbardziej ok. Dostępny tylko w Rossmannie (7-8zł, w promocji taniej). Niestety chyba dobrałam zły odcień - uwaga na numerację! Jest pokręcona :D. Wkurza mnie, że za bardzo pyli. Wciąż szukam ideału. Tego raczej nie kupię ponownie.
14. Dipliner od Golden Rose.
Kosztuje ok. 10 zł, mam kupiła przy okazji, jednak średnio trafiła :D. Ma grubszą i sztywną końcówkę, przez co ciężko zrobić cieńszą kreskę i wykończenie. Plus za głęboką czerń, cenę i wydajność. Raczej nie kupię ponownie.
15. Bell Multimineral Anti-Age Concealer - korektor w płynie.
Kupiłam za 8,60 zł w zwykłej drogerii.Ciężko go dostać - w Naturze, w szafie Bell widziałam tylko w sztyfcie z tej serii. Jak dla mnie troszkę za słabo kryje moje cienie pod oczami :/. Teraz mam Maybelline Pure Cover Mineral i jest o wiele lepszy, ale podobno go wycofują :O. Tego raczej nie kupię ponownie. (Chyba, że nie znajdę zamiennika dla korektora Maybelline :D).
16. Rimmel Extra Super Lash Mascara.
Kupiłam w promocji w Rossmannie za 13,99 zł. Normalnie kosztuje chyba 19,99 zł. Jak dla mnie - tusz dla niewymagających ;-). Szukam dalej. Raczej nie kupię ponownie.


17. Soczewki kontaktowe Air Optix for Astigmatism.
Soczewki kupuję w sklepie internetowym, do którego wstawiłam wyżej link. Odkąd noszę soczewki - używam tylko soczewek Air Optix: toryczne (dla astygmatyków - mam astygmatyzm w jednym oku) i sferyczne w drugim ("zwykłe"). Raczej nie mam zamiaru ich zmieniać, jestem zadowolona :). Na pewno kupię ponownie.

Uff, to by było na tyle :). Jeśli jesteście zainteresowane recenzją jakiegoś produktu - piszcie.

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

poniedziałek, 28 maja 2012

RECENZJA: Joanna, Z Apteczki Babuni, Balsam do włosów nawilżająco-regenerujący

Trochę mnie tu nie było, ale na studiach zaczyna się "gorący okres" :/ - koszmar, mam nadzieję, że przetrwam :P.
Dziś mam dla Was swoją pierwszą recenzję ;), a mianowicie Balsamu do włosów z Joanny ;).
Zapewne wiele z Was go kojarzy (najbardziej włosomaniaczki ;>). Sama kupuję coraz więcej produktów do włosów, nie żałuję sobie :D (wszystko dla włosów :D!), ale moja kolekcja nie jest jeszcze tak pokaźna ;).

Opakowanie prezentuje się tak:


Stara wersja opakowania bardziej mi się podobała, taka bardziej retro :D, po prostu urocza ;) i zdecydowanie w większym stopniu pasowała do hasła "Z Apteczki Babuni" ;).


Balsam kupiłam w Rossmannie. Z tego co widziałam powinien być dostępny w Naturze i osiedlowych sklepikach ;). Kosztował 4,99 zł za 300 g, UWAGA - wcześniej, w starej wersji kosztował 4,99 zł, ale za 200g, także zmiana jak najbardziej na plus ;).

Informacje od producenta:


Skład (bo za dobrze nie widać na zdjęciu ;p):
Aqua, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Stearalkonium Chloride, PEG-20 Stearate, Cetrimonium Chloride, Isopropyl Alcohol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Mel Extract, Hydrolyzed Milk Protein, Propylene Glycol, Panthenol, Triethanolamine, Parfum, Coumarin, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone.

Z góry zaznaczam, że nie jestem specem od składów (tak naprawdę, to z czystego lenistwa :D). Najchętniej posiłkuję się doświadczeniami blogerek, korzystam z gotowych list kosmetyków bez szkodliwych składników. Zmiana pielęgnacji moich włosów wyszła mi bardzo na dobre :).

Jest to odżywka bez spłukiwania, których składy nie są aż tak odżywcze - od tego mam odżywki i maski. Tego typu odżywki (b/s) służą mi jedynie jako zabezpieczenie po spłukaniu odżywki d/s. Choć akurat tej używałam nie tylko zgodnie z przeznaczeniem, ale również jako b/s. Balsam z Joanny nie zawiera silikonów - pisząc silikony chodzi mi w zamyśle o "złe" silikony, do pozbycia się których trzeba użyć szamponu z SLS/SLES, ponieważ częste używanie szamponów/odżywek/masek z silikonami może doprowadzić do ich nadbudowania się na włosach. Ja przeszłam na pielęgnację bezsilikonową (ale nie do końca ;p).

Konsystencja prezentuje się tak:


Jest bardzo rzadka i lejąca, przelewa się przez palce, także jeśli ktoś sobie nie będzie żałować, to może bardzo szybko się skończyć ;). Konsystencja bardzo podobna do odżywek Joanny z serii Naturia. W przypadku odżywek b/s taka właśnie konsystencja mi jak najbardziej odpowiada :). Boje się obciążenia i "przyklapu" włosów. Ten produkt ich nie obciąża (jeśli oczywiście nie przesadzimy z ilością!).

Balsam bardzo ładnie pachnie. Wydajność średnia - używałam na zmianę trzech odżywek b/s, po każdym myciu inna. Mam długie włosy, dlatego muszę nałożyć więcej produktu. Gdybym używała tylko jednej - zapewne starczyłaby na krócej.

Ułatwia rozczesywanie, zmiękcza włosy, nie przetłuszcza ich i nie puszy.

Działanie - jak dla mnie: bez fajerwerków :). Nie zauważyłam cudów, ani znacznej poprawy kondycji moich włosów, ale w końcu jest to produkt bez spłukiwania. Jak wyżej pisałam, produkty tego typu nie mają takich odżywczych składów. Jest ok, to tyle :). Spełnia się w swojej roli ;).


PODSUMOWANIE

Jest to bardzo przyjemny produkt, a kosztuje grosze. Z jego dostępnością raczej nie powinno być problemów ;). Ładnie pachnie i nie obciąża, ma bardzo przyjazny skład. Jest bardzo lekki, jego konsystencja mogłaby być chyba odrobinę gęstsza, jednak ja nie uważam tego za minus :). Wydajność - może być, kosztuje parę złotych, dlatego nie jest mi szkoda :P. Mogłoby wrócić poprzednie opakowanie :D. Co do działania - zadowalające, jeśli postępujemy zgodnie z przeznaczeniem. Myślę, że będzie działał lepiej, jeśli poddamy go "tuningowi" półproduktami ;). Jeśli o mnie chodzi - ja preferuję bardziej odżywki z serii Naturia. Chociaż nie ukrywam, że interesują mnie inne produkty "Z Apteczki Babuni" :). Myślę, że mogę polecić ten produkt, ja osobiście może kiedyś do niego wrócę - narazie się na to nie zanosi, bo chcę przetestować masę innych produktów :D.

Pozdrawiam i zapraszam do kometowania!

sobota, 12 maja 2012

Zakupy vol. 2

Jak już wcześniej wspominałam w poprzednim poście - ostatnio kosmetyki kończą się u mnie hurtowo, także uzupełniam zapasy. Dziś ponownie głównie kosmetyki pielęgnacyjne oraz do włosów <3. Czeka mnie jeszcze uzupełnienie kolorówki, jutro ruszam na zakupy :). Nie używam zbyt wielu kosmetyków do makijażu - nie będzie się czym "chwalić" ;-).

... co my tu mamy? :-)


... a dokładniej? ;)


  • Odżywki d/s Alterra - czekałam, kiedy wreszcie wykończę poprzednie, aby w końcu je zakupić :) Naczytałam się o nich wielu pozytywnych opinii. Zaznaczam, że używam odżywek po KAŻDYM myciu. Ponadto wszelkie odżywki d/s trzymam ok 30 min. Nakładanie na 5 min nie ma dla mnie sensu - strata pieniędzy :D, podczas nakładania sobie nie żałuję ;). Chyba zdrożały :(. Kupione w Rossmannie po 9,99 zł za sztukę (wcześniej zwykle widywałam je po 8,99 zł za sztukę, a w promocji po 6,99 zł).

  • Odżywka b/s Joanna Naturia - pokrzywa i zielona herbata. Kupiona za niecałe 4 zł. Ostatnio kupiłam tę z miodem i cytryną, ale lubię różnorodność dla moich włosów :D, w dodatku ta cena - nie mogłam sobie nie odmówić ;). Zapach tej odżywki jest cudowny :).
  • Pollena-Eva, Eva Natura Zioła Polskie, Potrójna moc ziół, Szampon do włosów osłabionych, wypadających, łamliwych "Czarna rzepa, skrzyp polny, łopian". Szampon ziołowy z SLES do oczyszczania raz na tydzień. Kupiony w Netto za 4,29 zł za 300 ml, w Rossmannie jest droższy z tego co widzę - ok. 5,50 zł. Zdecydowałam się na niego ze względu na brak silikonów oraz to, że jest przeznaczony do włosów wypadających, co jest moim głównym problemem :(. To już moje kolejne opakowanie - używam na zmianę wraz z szamponami z serii Joanna Rzepa, ale wciąż szukam ideału :).
  • Soraya, Morelowy peeling ultraoczyszczający - przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Zdecydowałam się na niego ze względu na pozytywne opinie. Kupiony za niecałe 13 zł w Rossmannie. Dostępna na półce była tylko ta wersja, brak antytrądzikowej, która przeznaczona jest do cery tłustej i trądzikowej (co oczywiście można się domyśleć :D), ale ja nie mam ani takiej, ani takiej, także ten był lepszym wyborem :). Wcześniej używałam peelingu Garniera, Czysta Skóra Active - konstystencją i zapachem przypominał mi pastę do zębów :P, w dodatku mnie wysuszał :(, dlatego szukam czegoś lepszego :).
  • Micel z Bourjois - znany i lubiany w blogosferze :). Mój pierwszy micel, kupiony w Rossmannie za ok 13 zł. Wiem, że teraz jest w promocji. Z ciekawości skusiłabym się jeszcze na Biodermę Sensibio, aby sprawdzić, czy naprawdę warta jest swojej ceny, ale może kiedy indziej ;).
  • Oliwka do ciała Hipp - 12,99 zł w Rossmannie. Popularna, znana i lubiana, ale mam zamiar przetestować ją nie tylko do ciała :), a np. do olejowania włosów, zamiast płynu do kąpieli itp. Ma śliczny zapach i prosty skład. Jak mi się skończy, mam zamiar kupić dla porównania tą z serii Babydream für Mama.
  • Balsam do ciała Eveline - kozie mleko + wanilia, 9,99 zł w Super-Pharm. Szukałam jakiegoś smarowidła do ciała o konsystencji lżejszej niż masło i wybór padł na balsam z Eveline, które dość często widziałam na blogach, dlatego chciałam wypróbować ;-). Początkowo szukałam tego zapachu bądź wariantu z mango w opakowaniach 500 ml, ale nie było ich ani w Rossmannie, Naturze i Super-Pharm :(. Dopiero w Super-Pharm właśnie trafiłam na tę wersję zapachową w tubce o pojemności 250 ml. Teraz tak sobie myślę, że chyba jednak to był dobry wybór, bo z 500 ml męczyłabym się duuużo dłużej, a przecież chciałabym jeszcze wypróbować tyle kosmetyków :D.
  •  Neutrogena, Formuła Norweska, szybko wchłaniający się krem do rąk, kupiony w promocji w Super-Pharm - 12,49 zł za 75 ml wraz z próbką emulsji do ciała (15ml). Normalnie kosztuje 15-16 zł, kupiłam z ciekawości - czy aby na pewno jest wart swojej ceny ;-). Może Wy polecicie mi jakiś świetny krem do rąk? :).
Na dzisiaj to wszystko. W najbliższym czasie postaram się dodawać posty z recenzjami zamiast zakupowych :).

... btw. godzina dodawania przeze mnie postów i ta zamieszczona na blogu nie zgadza się :(. Wiecie jak to naprawić :>? Będę wdzięczna za pomoc ;).

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

wtorek, 8 maja 2012

Zakupy (przed)blogowe

Ostatnimi czasy wpadło mi w ręce parę rzeczy ;).
Zdjęcia robiłam już ponad dobry tydzień temu (jak nie więcej), ale ociągałam się z założeniem bloga, dlatego wrzucam dopiero teraz ;-).
Kosmetyki kończą mi się ostatnio w hurtowych ilościach, także spodziewajcie się kolejnych postów zakupowych :D.
Nie są to duże zakupy ani żadne nowości ;), np. masło do ciała Isana z limitowanej serii, które zapewne kupiło i zrecenzowało wiele z was, a ja? Oczywiście mam opóźniony zapłon :D. Zgarnęłam 2 ostatnie z półki.

... lepiej będzie jak przejdę do zdjęć ;-).


 ... a co dokładniej?

  • Zapas szamponów Babydream. Kupiłam w szałowej cenie - aż 2,49 zł za sztukę ;-). Chciałam spróbować Hipp'a (ten z kolei kosztuje 9,99 zł), także wybór chyba był prosty. Bez SLS/SLES, silikonów i innych "śmieci" ;-). Mam jeszcze jeden w użyciu - te grzecznie czekają na swoją kolej.
  •  Odżywka b/s Joanna Naturia z miodem i cytryną. Pięękny zapach i cena również ;-). Kupiona za 4,30 zł w jakimś osiedlowym spożywczaku :D. Chętnie wypróbuję jeszcze inne warianty, bo jest ich aż 5 :). Bez silikonów, jako zabezpieczenie po spłukaniu odżywki d/s. Nie próbowałam jej jeszcze do mycia, jako d/s, ani do OMO, ale czas pokaże ;).

  • Mleczko pod prysznic z Ziai - dobre, polskie, tanie (5,99 zł w Super-Pharm), wydajne (500 ml). Jak mi się skończy, to skusze się na inne wersje - z masłem kakaowym, kozim mlekiem, pomarańczowe :).

  • Peeling cukrowy z Dax Cosmetics czekoladowo-kokosowy - skuszona opiniami blogerek nie mogłam się nie oprzeć i nie kupić (w promocji w Super-Pharm za 12,49 zł). Tyle się naczytałam o pięknym zapachu, dlatego pierwsze co zrobiłam - w autobusie musiałam się sztachnąć :D.
  • Masło do ciała Isana "Orzech włoski i mleko" - wszyscy mają, mam i ja! Za taką cenę nie można było nie kupić ;) (4,79 zł za sztukę). No i oczywiście podziałało słowo LIMITOWANA EDYCJA :P. Ostatnio nie widzę go na półkach, także niestety prawda to :(. Zwykle nie daję się skusić na limitki, ale akurat potrzebowałam jakiegoś smarowidła do ciała ;-).
To chyba na tyle ;). Niedługo na pewno pojawią się recenzje :).

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...